Film: Drive (2011)

„Drive” to film wyreżyserowany przez Nicolasa Windinga Refna, który już od kilkunastu lat staje na czele najlepszych zachodnich produkcji – jest m.in. twórcą „Bękartów Wojny”. Tym razem Amerykanin przenosi widza do regularnego kina klasy B, co jednak w żaden sposób nie wpływa na jakość rozrywki przed ekranem.

Film DriveGatunek: Sensacja / Akcja

Reżyseria: Nicolas Winding Refn

W rolach głównych: Ryan Gosling, Carey Mulligan, Bryan Cranston, Ron Perlman, Kaden Leos

Produkcja (kraj): Stany Zjednoczone

Średnia ocena polskich widzów: 7+

Opis filmu:

Driveopowiada historię znakomitego, ale przynajmniej na razie bezimiennego kierowcy, który stara się wyciągnąć swoją uroczą sąsiadkę z długów narzuconych przez lokalną grupę mafijną. Bohater weźmie udział w napadzie na lombard, ale nic nie idzie po jego myśli. W efekcie na miejscu giną ludzie, ale to dopiero początek krwawego scenariusza nakreślonego przez Nicolasa Windinga Refna.

Doznania jakie serwuje w tej produkcji reżyser to klasyka kina klasy B. „Drive” to produkcja przepełniona kiczowatym obrazem Stanów Zjednoczonych z lat 80., co bardzo łatwo wyczuć już od pierwszych minut spoglądania na ekran. Główny bohater to groteskowa postać, która zupełnie odbiega od okolicznych mieszkańców – to mężczyzna ubrany w modą papilotkę, z wykałaczką w zębach i twardo zaciśniętymi na kierownicy dłoniami.  Jego próby ratowania sąsiadki przypominają tradycyjne filmy akcji z brutalną przemocą i nierozłączną w tle miłością. „Drive” zdaniem krytyków czerpie pełnymi garściami z produkcji Tarantino.

VN:F [1.9.20_1166]
Ocena: 5.0/5 (1 ocena)
Film: Drive (2011), 5.0 out of 5 based on 1 rating

Kategoria: Sensacje

Tagi: ,

Kto to napisał?

Komentarze (1)

  1. Krzysiek pisze:

    Właśnie takie kino akcji najbardziej lubię, w którym wciąż coś się dzieje, a widz nie zasypia z nudów. A to wszystko z pewnym specyficznym przymrużeniem oka. Zgadzam się, że „Drive” ma coś w sobie z filmów Tarantino, fani tego reżysera na pewno będą nim zachwyceni. No i ukłon w stronę Ryana Goslinga, naprawdę dał radę:)

Zostaw swój komentarz